niedziela, 17 lutego 2013

miłosć spada z nieba

Maleńka w piątek przyjechała do mniejszego miasta w całkiem dobrym nastroju. Pobiegała, porozmawiała z mamą, poczytała trochę i położyła się spać... I tęskniła... bardzo... W sobotę obudziła się z gorączką i bólem głowy. Termometr pokazał 39.8. Maleńka leżała więc cały dzień, nie mając na nic siły. Czy można więc byc chorą z tęsknoty? Maleńka przekonała się, że można...

A poza tym Maleńka ciągle jest pod wrażeniem artykułu, który ostatnio wpadł jej w ręce, autorstwa Barbary Dworakowskiej, pt. "Miłość spada z nieba". Nie jest to tekst specjalnie wymagający, ale zawiera w sobie kilka ważnych prawd dotyczących... miłości.

Primo - budowanie związku zaczynamy od siebie. Od pokochania włąsnego JA. Dlaczego? Bo inaczej nigdy nie będziemy w stanie uwierzyć, że ktoś nas kocha, skoro my sami siebie nie lubimy.

Secundo - trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czym dla mnie jest miłość. Bo miłość jest pojęciem dość abstrakcyjnym i dopóki nie wiemy, czym jest dla nas i jak się ją tworzy, jesteśmy ofiarami. Nie chodzi tylko o to, żeby brać. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Uprościć definicję miłości na uczucie łatwiejsze, bardziej dostępne, zależne tylko ode mnie.

Ultimo - jeśli chcesz miłości, daj ją, Jeśli chcesz przyjaźni, stań się przyjacielem. Jeśli chcesz bogactwa, stań sie hojny. Jeśli chcesz życzliwosci, bądź życzliwy itd.

czwartek, 14 lutego 2013

o poranku

Cisza... Za oknem blady świt... Maleńką obudził zapach przygotowywanego w kuchni śniadania. Królewicz się krząta (i trochę tłucze :)) Wstaje. Na stole dwie filiżanki, dwa talerze... I nagle poczuła się taka... szczęśliwa. Jakby było tak od zawsze. Tak... naturalnie. To jest moment, w którym nie trzeba jej innego nieba... Zagląda jeszcze do drugiego pokoju: Mały Książe śpi smacznie w rozkopanej pościeli, z poduszką na ziemi, ale za to na swoim ulubionym wielkim miśku. Maleńka uśmiecha się mimowolnie... Niech śpi. A ona tymczasem małymi łykami sączy kawę i rozmawia ow szystkim i o niczym... Czuje się silna, czuje się kochana, czuje, że może wszystko... Liczy się dla niej tu i teraz to, co jest. Nie chce się zastanawiać. Nie chce myśleć, co będzie potem...

wtorek, 12 lutego 2013

trochę o tęsknocie

Ehhh... delegacje. A Maleńka tęskni.

"Czekać. Czy to to samo, co tęsknić?...- Nie. Dla mnie nie. Przy czekaniu nie budzę się o 5 rano, rezygnując z najlepszych snów. Nie przychodzę także z tego powodu już przed 7 do biura. Przy czekaniu mleko nie traci dla mnie smaku. Przy tęsknocie tak.” /J.  L.Wiśniewski/