Maleńka w piątek przyjechała do mniejszego miasta w całkiem dobrym nastroju. Pobiegała, porozmawiała z mamą, poczytała trochę i położyła się spać... I tęskniła... bardzo... W sobotę obudziła się z gorączką i bólem głowy. Termometr pokazał 39.8. Maleńka leżała więc cały dzień, nie mając na nic siły. Czy można więc byc chorą z tęsknoty? Maleńka przekonała się, że można...
A poza tym Maleńka ciągle jest pod wrażeniem artykułu, który ostatnio wpadł jej w ręce, autorstwa Barbary Dworakowskiej, pt. "Miłość spada z nieba". Nie jest to tekst specjalnie wymagający, ale zawiera w sobie kilka ważnych prawd dotyczących... miłości.
Primo - budowanie związku zaczynamy od siebie. Od pokochania włąsnego JA. Dlaczego? Bo inaczej nigdy nie będziemy w stanie uwierzyć, że ktoś nas kocha, skoro my sami siebie nie lubimy.
Secundo - trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czym dla mnie jest miłość. Bo miłość jest pojęciem dość abstrakcyjnym i dopóki nie wiemy, czym jest dla nas i jak się ją tworzy, jesteśmy ofiarami. Nie chodzi tylko o to, żeby brać. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Uprościć definicję miłości na uczucie łatwiejsze, bardziej dostępne, zależne tylko ode mnie.
Ultimo - jeśli chcesz miłości, daj ją, Jeśli chcesz przyjaźni, stań się przyjacielem. Jeśli chcesz bogactwa, stań sie hojny. Jeśli chcesz życzliwosci, bądź życzliwy itd.
niedziela, 17 lutego 2013
czwartek, 14 lutego 2013
o poranku
Cisza... Za oknem blady świt... Maleńką obudził zapach przygotowywanego w kuchni śniadania. Królewicz się krząta (i trochę tłucze :)) Wstaje. Na stole dwie filiżanki, dwa talerze... I nagle poczuła się taka... szczęśliwa. Jakby było tak od zawsze. Tak... naturalnie. To jest moment, w którym nie trzeba jej innego nieba... Zagląda jeszcze do drugiego pokoju: Mały Książe śpi smacznie w rozkopanej pościeli, z poduszką na ziemi, ale za to na swoim ulubionym wielkim miśku. Maleńka uśmiecha się mimowolnie... Niech śpi. A ona tymczasem małymi łykami sączy kawę i rozmawia ow szystkim i o niczym... Czuje się silna, czuje się kochana, czuje, że może wszystko... Liczy się dla niej tu i teraz to, co jest. Nie chce się zastanawiać. Nie chce myśleć, co będzie potem...
wtorek, 12 lutego 2013
trochę o tęsknocie
Ehhh... delegacje. A Maleńka tęskni.
"Czekać. Czy to to samo, co tęsknić?...- Nie. Dla mnie nie. Przy czekaniu nie budzę się o 5 rano, rezygnując z najlepszych snów. Nie przychodzę także z tego powodu już przed 7 do biura. Przy czekaniu mleko nie traci dla mnie smaku. Przy tęsknocie tak.” /J. L.Wiśniewski/
"Czekać. Czy to to samo, co tęsknić?...- Nie. Dla mnie nie. Przy czekaniu nie budzę się o 5 rano, rezygnując z najlepszych snów. Nie przychodzę także z tego powodu już przed 7 do biura. Przy czekaniu mleko nie traci dla mnie smaku. Przy tęsknocie tak.” /J. L.Wiśniewski/
Subskrybuj:
Posty (Atom)