piątek, 7 grudnia 2012

chimera w panoptikum iluzji

z objęć ciepłej pościeli 
wyrywa ją
TĘSKNOTA
w  jej sny
słodkie i kolorowe
wkrada się siny poranek
niczym ZŁODZIEJ
otwiera oczy
dziewczyna z plakatu
biegnie przez miasto
woda w czajniku
bulgocze z ROZPACZY
ona wie
ona czuje
ona MUSI

głowa przy szybie
zimowe krajobrazy
kalejdoskop
głos spikera
to tutaj przecież
tłum się spieszy
uderza ją CHŁÓD
cztery koła
brama ogromna
pik – pik
i już jest
w wielkiej sali
bicie SERCA
myśli nieposłuszne
kawa gorąca

w jej oczach blask
poświata ekranu
bo nie radość
rozum szalejący
projekcja obrazów
chce tego
nie chce tamtego
czy aby jednak
na pewno
pulsującą krew
zbywa  UŚMIECHEM
zna swoje miejsce
po wszystkim wie
że wielkie miasto
trzeba było OSWOIĆ

poniedziałek, 3 grudnia 2012

w grudniowe noce...

No i mamy grudzień... Maleńka nie może się nadziwić, jak ten czas ucieka. 19 dni i bedzie o rok starsza... A za równie 3 tygodnie święta...  Potem Nowy Rok... Czas ucieka.

Maleńka ma mnóstwo pracy. Podróżuje pomiędzy małym miastem, wielkim miastem i jeszcze większym miastem. Lepsze to niż pomysł osadzenia jej na stałe w tym trzecim miejscu. Jest ciężko, ale nie traci dobrego nastroju. Czeka na Mikołaja :) Tak, tak, wie, że jest za duża, żeby w Niego wierzyć... :P Dlatego sama zamierza paradować w czwartek w czerwonej czapeczce, albo - w bardziej obciachowej wersji - w rogach renifera :)

W weekend pokonała postawioną sobie poprzeczkę - 23 km. Jest z siebie dumna. Skończyła też czytać książkę o Elżbiecie I - XVI wiek, wojny angielsko-hiszpańskie, Wielka Armada: to tematy, które ostatnio ją wciagają, fascynują i pchają do zgłębiania historycznej wiedzy.

No i jeszcze niedzielny wieczór, kóry odbija się jej czkawką. Rozmiawiała z Kardio i... i sama nie wie, co do niego czuje. Z jednej strony nie widzi się w zaproponowanej roli, a z drugiej... a z drugiej jest dla Maleńkiej cholernie ważny. Nie powiedziała mu tego, co chciała powiedzieć. Nie mogła. Dopóki jasno nie zdefiniuje swoich uczuć, nic nie zrobi. A tych uczuć nie jest pewna. Są dni, kiedy nie przestaje o nim myśleć. Kiedy nie widzi go dłużej, tęskni. Wybierając ciuch zastanawia się, czy jemu się spodoba. A mimo to, kiedy dochodzi do rozmowy, kiedy sprawa jest postawiona jasno - ucieka. Boi się? Może... A może po prostu zbyt długo była sama, żeby teraz ot tak, oddać wolność. Robi teraz co chce, kiedy chce i z kim chce i nie wyobraża sobie, że ktoś mógłby jej powiedzieć stop. Nie chce angażować się z związek bez przyszłości, na odległość. Nie ma szans go utrzymać, bo wcześniej czy później zmienią się priorytety. I... i serce ciagnie ją w innym kierunku, troche platonicznym, ale nie niemożliwym...