poniedziałek, 6 sierpnia 2012

w letargu

Maleńka musi wziąć się w garść, bo ostatnio przypomina zombi. To, co się teraz dzieje, wykańcza ją psychicznie i fizycznie. Próbuje sie odnaleźć w całej tej sytuacji, ale odcięcie nici powiązań nie jest łatwe. Gdzieś w sercu zostało zasiane ziarno wątpliwości, które w krótkim czasie zaczęło kiełkować i nie daje Maleńkiej spokoju. Gdyby tylko mogła wyłączyć myślenie... Do tego te wszystkie zmiany, które się dokonują i efekt nie jest najlepszy - Maleńka bezwiednie wykonuje swoją pracę, prowadzi samochód, je i śpi (o ile ten stan można nazwać spaniem - to raczej przejście w tryb czuwania, bo spokojnym wypoczynkiem tego nie można nazwać). Straciła ochotę na bieganie, rowery, wyjścia i rozmowy. Zapadła w swoisty letarg. I gdyby nie mus - nie wychodziłaby z domu.

Nie wie, co jest gorsze: mieć nadzieję, czy ją zupełnie stracić. Zadaje sobie pytania o sens utrzymywania relacji z osobami, z którymi jej już dawno nie po drodze. Zastanawia się, czy to co nazywa miłością i związkiem, nie jest tak naprawdę ucieczką przed samotnością i zalepianiem dziury po straconych uczuciach. Ma bowiem wrażenie, że wyłącznie daje, że ciągle się poświęca, że popełnia jakiś błąd, że nie docenia siebie, że nie umie brać...

Jedno jest pewne - Maleńka musi się wziąć w garść i w ciągu tego tygodnia wrócić do formy. Potrzeba jej porządnego kopa w cztery litery, mocnych słów bez użalania się nad nią i sporej dawki energii... Zdrowo rozumiany egoizm – to jest to...

piątek, 3 sierpnia 2012

rewolucje małe i duże

W wielkim mieście wielkie zmiany. Życie Maleńkiej wywrócone do góry nogami, świat stanął na głowie. I dobrze. Bo rewolucje są czasem bardzo potrzebne…
Maleńka przekonuje się za każdym razem, że nie ma tak źle, żeby nie mogło być lepiej. I że ktoś/coś nad nią czuwa. Bogowie – jak rzekłaby Pani Profesor. I że słowo ma sprawczą moc. We środę narzekała bowiem na Gada. Wczoraj Gad odszedł. A raczej został zmieniony na Panią Bliźnięta. Zdaniem Maleńkiej – na lepsze. Bo Pani Bliźnięta jest kompetentna, asertywna i konkretna. No i jest w wielkim mieście. Do tego Maleńkiej się marzył przeskok o kolejny szczebelek w tej drabinie. Przeskok również nastąpił. Mama Maleńkiej miała problem, z którym się borykała – Maleńka ten problem rozwiązała, choć bez pomocy kogoś/czegoś na górze się nie obeszło.
I jak tu nie być zadowolonym???

środa, 1 sierpnia 2012

granice

Ten dzień przyniósł  Maleńkiej nieoczekiwany  splot zdarzeń. Upewnił w pewnym postanowieniu. Pokazał, że niektórzy ludzie po prostu nie nadają się do pełnienia pewnych funkcji. Można stać wysoko w hierarchii i.. nie cieszyć się szacunkiem. Maleńka się strasznie zawiodła, a Gad złapał dzisiaj tyle punktów minusowych, ile to możliwe. Raz, że nie ma własnego zdania; dwa, że nie staje w obronie swoich ludzi; trzy, że brakuje mu cywilnej odwagi do postawienia spraw jasno; cztery, że nie ma go, kiedy jest potrzebny i nie traktuje zespołu, jako całości; pięć, że przekazuje (a raczej nie przekazuje) ważne informacje drogą telefoniczno-skype’owo-videokonferencyjnie, zamiast tak normalnie, w cztery oczy.  Maleńką najbardziej ruszyło to, że musi się dowiadywać wszystkiego okrężną drogą, już po fakcie, od innych, bo Gad nie raczył jej poinformować o tym, co się ma wydarzyć…
Maleńka utwierdziła się wobec powyższego w przekonaniu, że najważniejsze są granice. Robienie swojego, pilnowanie swoich spraw i wreszcie ta najpoważniejsza – ta, która oddziela ją od ludzi, z którymi pracuje. Nie należy zanadto się zbliżać, zawierać przyjaźni. Postanowiła więc wytyczyć granice oddzielające ją od reszty świata. W którymś momencie trzeba bowiem podjąć decyzję. Cóż… Ludzie potrafią paskudnie nabałaganić …  
W swoim postanowieniu Maleńka trwała jednak krótko. Doszła do wniosku, że granice nie chronią człowieka przed innymi ludźmi, one odgradzają człowieka od świata. Życie jest pokręcone. Tacy już jesteśmy. ..
Morał tego dnia nasuwa się Maleńkiej sam: można zmarnować życie wytyczając granice, albo przeżyć życie przekraczając je… I owszem, przekraczanie niektórych jest zbyt niebezpieczne, ale wie jedno -jeśli człowiek jest gotów zaryzykować, widok z drugiej strony zapiera dech w piersiach.